Jednakże są i ciemne strony mieszkania na wsi.W wyostrzonych, jaskrawych barwach widzi się biedę, patologię i głupotę co niektórych. I niestety zaczynasz czuć się odpowiedzialny za to co widzisz i już nie potrafisz o tym zapomnieć. Więc pomagasz...Fajnie jest widzieć uśmiech na twarzy dzieci, którym podaruje się jakiś drobiazg, czy też po prostu zrobi kanapkę z dżemem. Fajnie gdy możesz komuś pomóc, bądź coś poradzić. Ale niestety na pewne rzeczy nie ma się wpływu. Widać alkoholizm, widać maluchy, które same o siebie
dbają i przesiadują całe dnie na podwórku, bo rodzice piją. Widać Domy Dziecka wyciągające swoje szpony po nowe ofiary.Widać też głupotę osób "wysoko postawionych", które akurat szukają dziury tam gdzie jej nie ma, i grożą odebraniem dzieci ludziom, którzy na ile im ich status materialny pozwala, wywiązują się z obowiązków rodzicielskich, jednakże nie zawsze wszystkiego dopilnują, co absolutnie nie jest powodem do odbierania im dzieci, a tylko potrzebą wsparcia. Dzieci z rodzin patologicznych mają najgorzej, bo ani tam ani w Domu Dziecka nie będzie im dobrze. Nawet gdy ktoś z rodziny najczęściej dziadkowie, czy wujkowie - oczywiście niepijący chcą zaopiekować się dzieckiem, nie dostają pozwolenia, bo np. w domu nie ma warunków. Zastanawia mnie tylko czy w Domu Dziecka są warunki, bo z tego co widziałam będąc wolontariuszką, to jest to przechowalnia niekochanych dzieci, którymi nikt specjalnie się nie zajmuje i nie przytula. Moim zdaniem umieszczenie dziecka w takiej placówce powinno być ostatecznością. Czy nie lepiej pomóc dziadkowi stworzyć te "wymogowe" warunki dla dziecka i umieścić je przy nim???Buntuję się na to co widzę i walczę tam gdzie mogę, ale żeby coś mogło się zmienić, potrzeba zmian od środka...i wielu ludzi, którzy w końcu otworzą oczy na rzeczy, które pozornie są niewidzialne.

2 komentarze:
W Polsce nie wiadomo od czego zaczynać...jest tyle rzeczy do zrobienia. Jak na razie trzeba mieć nadzieję, że jak najszybciej będzie się polepszało...właściwie to wszystko.
A wstępniak o wsi. Piękny :D "Wsi szczęśliwa, wsi wesoła" Jak to pisał Kochanowski, którego to uczestnictwo na maturach przewidziałam :P
Pozdrawiam Elektryka i Speca od Spraw Zwierzęcych.
Masz rację przypomina to walkę z wiatrakami. Naprawdę trzeba wytrwałości w takim działaniu i dużega samozaparcia (przepraszam za dwuznaczne znaczenie słowa). Czasami masz ochotę z krzykiem uciec od tego co nas otacza, zaszyć się gdzieś na koniec świata by nie widzieć i nie cierpieć. Trzeba by tylko się zastanowić które miejsce wybrac bo zdaje sie bezmiar biedy i tego o czym piszesz jest ogromny.
Prześlij komentarz