Wczoraj w wiadomościach (których zresztą miałam nie oglądać ze względu na brak pozytywnych informacji) pokazano pewnego wyjątkowo "kreatywnego" Hiszpana "artystę", który podczas swojego spektaklu znęcał się, potem zabił i zjadł homara, a następnie podtapiał chomiki w akwarium pełnym wody. Publiczność we Wrocławiu była oburzona, a nawet pewne osoby interweniowały. Pomijając moje subiektywne odczucia, kto mnie zna wie jakie są, zastanawia mnie jedna rzecz, a mianowicie: jak daleko jeszcze posuną się "artyści", tworząc coraz to nowe sztuki, przedstawienia, wystawy itp., Skoro to publiczne znęcanie się nad zwierzętami nazywane jest spektaklem i jest dopuszczone do oglądania! Protesty oburzonych widzów, tłumaczono jako coś naturalnego, bo przecież to sztuka kontrowersyjna. Zastanawia mnie tylko gdzie jest granica między sztuką, a zwykłym okrucieństwem?! ... Proponuję zatem, aby "kreatywny artysta" przygotował kolejny
spektakl z sobą w roli
głównej jako oprawcy i ofiary jednocześnie. Czyż nie byłby to iście oryginalny spektakl? Aktor mógłby sobie
na przykład coś odciąć. Nie ma co ubaw po pachy...i oglądalność miałby dużą, bo to takie kontrowersyjne i nagrodę by znowu dostał tym razem za poświęcenie w imię sztuki.
Nie rozumiem tych, którzy na różne sposoby próbują tłumaczyć to jawne torturowanie zwierząt . Uważam, że we wszystkim są granice i tu właśnie jedna została przekroczona. Dla mnie jakiekolwiek wytłumaczenie w tym przypadku nie ma racji bytu. Pełnego zdania na ten temat nie wyrażę ze względu na ilość wulgaryzmów i obraźliwych epitetów, które musiałabym zawrzeć w mej wypowiedzi by w pełni oddać to co czuję.
Jakbym coś palnęła nie tak to mi wytknijcie, jestem już zmęczona i wszystko się może zdarzyć...